WYBÓR WIERSZY Z TOMIKU „Alchemia słowa”



Żywot idei

Ledwie się Ciebie domyślam
Trzepoczesz się pod skórą
Muskasz motylim skrzydłem
istnienia
Uchem aparatury
podglądam Twój cień
Odbija się echem
od ścian jaskini
mego brzucha

***

Nawał uczuć
Nawał myśli
Nawał mleka
Jeśli sądziłam
że wiem jak będzie
to byłam w błędzie
Szew po cięciu
krzywi się
w błazeńskim uśmiechu


Baby blues

Między pory karmień
pieluchy
a wyparzanie butelek
gdzież jeszcze
mam wcisnąć
głaskanie kota


Tyle


Tyle dać można radości
niewymuszonym istnieniem
bezzębnie promiennym uśmiechem
niewinnością snu
pełnym znaczeń i uczuć
wyartykułowanym "guu..."


***


W topolowej alei
nadrealnie jak we śnie
spada na nas
deszcz liści
zupełnie bezszelestnie


Widok za oknem (tryptyk)

Z miejsca,
w którym siedzę
śnieg pada tylko
w środkowym skrzydle
***

Zza subtelnych
kresek gałęzi
niebo rumieni się
bladym błękitem
***
Kule jemioły –
neuronowe gniazda
w sieci
luźnych skojarzeń


Medytacja zen

Ofiarowuję sobie
chwile uważności
Najczęściej przy zmywaniu


***

W letnie upały
dla ochłody
przestawiam zegary
na czas zimowy


***


Pierwszy śnieg
Zaskoczone liście
Spadają w pośpiechu


Pierwsze kroki

Krok za krokiem
rączka w rękę
idziemy posuwiście.
Pod stopami dostojnie
szeleszczą nam liście.
Tańczymy chodzonego
- pierwsze kroki jego.



Grzech dosłowności

Zbyt dopowiedzianym
sensem między oczy
duszę przestrzeń
między wierszami


***


Czekaj, nie zwlekaj
Masz całą wieczność,
masz tylko chwilę
trzciną na wietrze być
lub motylem
co się komuś śni


***


Nieobecni duchem
w drodze do wieczności
przegapiamy zwykle
chwilę obecności
która jest


wiersz a’la haiku

Ala ma haiku
kuku na muniu
co robi miau


W przejściu podziemnym

Wdzięku ławicy
brak ludzkiej fali


Nieuchwytna


Jabłka mają zapach tajemnicy
wiśnie jej smak
W brzęczącej świerszczami ciszy
dotyka nas magią chwili


***


Od starannie skrywanych trosk
mój czarny kot
siwieje pod włos


Alchemia słowa

Destyluję sens
Coraz mocniej

***


I znów się wydałam!
Nie potrafię dochować
tajemnicy o sobie


Ością w gardle

W imię tradycji
człowiek zarżnie karpia
Tradycja rzecz święta
i wymaga ofiar


Przy wigilijnym stole

Zamiast robić szopkę
przełammy się
dobrym słowem


Nie dość

Nie dość niezwykła
by czegoś dokonać
nie dość zwyczajna
by być solą ziemi
gdzie się podzieję
z jaskółczym trzepotem
oczami chmurnymi


Przed końcem...

Po białej nocy
szary dzień
Ktoś nagle wyprał
świat z kolorów
Za oknem zima
w biel i czerń
archiwizuje
schyłek roku
Bezruch